Ciało migdałowate pod wpływem spokoju: co uważność robi z naszym mózgiem?
Stres towarzyszy nam dziś niemal non stop: od powiadomień w telefonie po presję pracy i codziennych obowiązków. Neurobiologia od dawna wskazuje, że jednym z głównych „centrów alarmowych” w mózgu jest ciało migdałowate , odpowiedzialne za wykrywanie zagrożeń i uruchamianie reakcji stresowej (Hölzel i in., 2010). Pojawia się więc pytanie czy można je „wyciszyć” nie farmakologicznie, lecz poprzez trening psychiczny?
Na to pytanie odpowiada badanie Britty Hölzel i współpracowników (2010), które jako jedno z pierwszych pokazało, że redukcja stresu może iść w parze ze zmianami w strukturze mózgu. Autorzy zastosowali podejście longitudinalne – czyli śledzili te same osoby przed i po interwencji, co jest szczególnie istotne, bo pozwala mówić o zmianie, a nie tylko różnicach między ludźmi. W badaniu wzięły udział osoby zestresowane, ale ogólnie zdrowe, które uczestniczyły w 8‑tygodniowym programie redukcji stresu opartym na uważności (Hölzel i in., 2010).
Uczestnicy oceniali poziom odczuwanego stresu za pomocą standaryzowanej skali, a ich mózgi były skanowane przed i po programie. Wyniki były jednoznaczne: po zakończeniu treningu poziom stresu istotnie się zmniejszył (Hölzel i in., 2010). Zmiana psychologiczna szła w parze ze zmianą biologiczną.
Badacze odkryli, że spadek odczuwanego stresu był powiązany ze zmniejszeniem gęstości istoty szarej w ciele migdałowatym, szczególnie w jego prawej części (Hölzel i in., 2010).
To odkrycie jest szczególnie interesujące, ponieważ wcześniej zmiany strukturalne mózgu kojarzono głównie z uczeniem się konkretnych umiejętności takich jak język, muzyka czy ruch (Hölzel i in., 2010). W tym przypadku mamy do czynienia z czymś innym: zmiana dotyczy stanu psychicznego stresu – a mimo to znajduje odzwierciedlenie w anatomii mózgu.
Jak można to zrozumieć? Ciało migdałowate działa jak system alarmowy, im częściej jest aktywowane, tym bardziej utrwala się jego „czujność”. Przewlekły stres może więc prowadzić do jego nadreaktywności. Wyniki badania sugerują, że trening uważności działa w odwrotnym kierunku: obniża poziom pobudzenia emocjonalnego, co może prowadzić do „wyciszenia” tej struktury również na poziomie fizycznym.
Co ważne, badanie nie mówi, że medytacja „ucisza” ciało migdałowate ani że zmiany są jednoznacznie korzystne w każdej sytuacji. Raczej wskazuje, że mózg dostosowuje się do stylu życia i sposobu radzenia sobie z emocjami. W tym sensie mindfulness nie jest tylko techniką relaksacyjną, ale formą treningu, który stopniowo zmienia sposób funkcjonowania a nawet budowę układu nerwowego.
Praca Hölzel i współpracowników dostarcza jednego z najbardziej sugestywnych przykładów, że zmiany psychologiczne i biologiczne są ze sobą ściśle powiązane. Redukcja stresu nie pozostaje wyłącznie „w głowie” ma swój bardzo konkretny ślad w strukturze mózgu (Hölzel i in., 2010).A to prowadzi do dość inspirującego wniosku: nasze codzienne praktyki nawet tak niepozorne jak kilka minut uważności dziennie mogą realnie kształtować biologiczne podstawy tego, jak reagujemy na świat.
Stress reduction correlates with structural changes in the amygdala . Britta K. Hölzel, James Carmody, Karleyton C. Evans, Elizabeth A. Hoge, Jeffery A. Dusek, Lucas Morgan, Roger K. Pitman, Sara W. Lazar Social Cognitive and Affective Neuroscience, Volume 5, Issue 1, March 2010, Pages 11–17, https://doi.org/10.1093/scan/nsp034
